niedziela, 12 listopada 2017

Na różowo - choć różowo nie było.

Bardzo długo robiłam tą bransoletkę, zmieniała mi się koncepcja, prułam, doszywałam ale skończyłam. Jednak technika sutaszu nie jest na moją cierpliwość.  




Mój Tofik też się załapał na zdjęcia, raczej nie miał wyboru.




Pozdrawiam cieplutko :)

5 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie wyszła bransoletka, kocurek jak widać zadowolony :)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem przyjemna biżuteria!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie wyszło:) Ja się nawet nie zabieram za sutasz:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocio wygląda jak w koronie:) Fajna wyszła Ci ta bransoletka. Muszę przyznać, że i nie na moją cierpliwość ta technika:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super bransoletka ! podziwiam wytrwałość. Jeszcze nie miałam odwagi zabrać się za sutasz , ale podziwiam każdą pracę .Pozdrawiam serdecznie , Dorota

    OdpowiedzUsuń

Dla Zosi pierwszoklasistki

Na początku września mała Zosia poszła do pierwszej klasy. Chciałam jej umilić te "ciężkie" chwile(jak się okazało wcale nie ta...