Batyst czyli coś uszytego czego nie widać.

Batysowa spódnica w wersji maxi to przyszłościowa halka. Sprzedająca pani w stacjonarnym sklepie gdy usłyszała, że potrzebuję materiał na halkę chciała mi wcisnąć coś tak sztucznego, że już na belce się elektryzowało. Po co wydawać pieniądze na coś czego nie widać. Może i nie widać, ale ja będę to czuć. Mam więc batystową halkę, Moja denatka trochę niska, dlatego ma halkę naciągniętą. 




Halka będzie do maxi spódniczki o takiej.
Może i sezon na takie rzeczy się skończył, ale u mnie w robótkach wciąż lato.


Pozdrawiam serdecznie :)

Komentarze

  1. Rozumiem Cie, nie lubię sztucznych materiałów.

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie mogę się doczekać gotowej spódnicy:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Spódniczka będzie super :))))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Halka jest a to podstawa to i spódnica powstanie bo się zapowiada ciekawie :) ja taką długą robię od dwóch lat w marzeniach ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie lubię elektryzujących się materiałów:( czekam na ciekawie zapowiadającą się całość!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam z niecierpliwością na efekt końcowy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Na drutach

Nietoperz czarny "toto"